Styczniowy wypad weekendowy na Cypr w 2026 roku to był idealny sposób na rozpoczęcie sezonu – trochę słońca, trochę zwiedzania i, jak zawsze u nas, połączenie wszystkiego z bieganiem. Tym razem wystartowaliśmy w półmaratonie w ramach Nicozia Marathon.
Pomysł na wyjazd pojawił się dość spontanicznie – około sierpnia 2025 roku, jak to często bywa, podczas powrotu z jednego z naszych biegowych wypadów. Początkowo była to mała ekipa: Rafał, Artur, Marta i Kacperek, ale po wrześniowym Maratonie Warszawskim przy doprecyzowaniu szczegółów grupa zaczęła się powiększać. Pod koniec października nasz skład urósł do 12 osób, z czego dziewięcioro zapisało się na start w różnych dystansach – 21, 10, 5 i 1 km. Reszta raczej jako kibice, bo przecież zawody bez kibiców to nie to samo.
Wyruszyliśmy w czwartek, zostawiając za sobą polski mróz i śnieg. Wieczorem wylądowaliśmy w Pafos, gdzie przywitało nas przyjemne 10°C. W piątek dzień rozpoczęliśmy tradycyjnie treningiem – ok. 9 km 🏃♂️🏃♀️🏃 – a potem ruszyliśmy na spokojne, kilkugodzinne zwiedzanie miasta.

Na sobotę zaplanowaliśmy transfer do Nikozji z przystankami przy najpiękniejszych miejscach wybrzeża: Skale Afrodyty, białych skałach, klifach z grotami i malowniczych plażach. Wjazd do Nikozji przywitał nas burzą ⛈️, na szczęście tylko na czas transferu i noclegu.
Start w Nikozji – bieg i historia w tle
Wczesna pobudka, lekki trucht na start. Nasze starty rozciągnęły się w czasie – półmaraton wystartował o 7:15, bieg na 10 km o 10:30, 5 km o 11:30, a najmłodszy uczestnik – Kacperek – ruszył na dystans 1 km o 13:00.
Po zawodach ruszyliśmy na spacer po Nikozji, jedynej podzielonej stolicy świata. Od 1974 roku miasto dzieli zielona linia ONZ, po tym jak turecka armia wkroczyła na Cypr w odpowiedzi na próbę przyłączenia wyspy do Grecji. Zwiedzanie strefy buforowej, z charakterystycznymi murami i zabitymi deskami oknami, zrobiło na nas ogromne wrażenie – historia jest tam cały czas obecna.
To był dzień, w którym zmęczenie po biegu mieszało się z refleksją. Radość z pokonanych kilometrów spotkała się z zadumą nad tym, jak bardzo historia potrafi naznaczyć jedno miasto i jego mieszkańców. Wracaliśmy ze startu nie tylko z medalami, ale też z poczuciem, że ten bieg na długo zostanie w naszej pamięci – nie tylko jako sportowa przygoda, ale też wyjątkowa lekcja historii.

O samym biegu
Start o 7:15, temperatura 9°C, słońce wstaje – idealne warunki. Trasa prowadziła głównie po asfalcie, z krótkim odcinkiem kostki w starej części miasta. Na drugim kilometrze już pierwszy punkt z wodą – organizacja była na medal.
Choć bieg odbywał się po stronie cypryjskiej, miejscami prowadził wzdłuż ogrodzonych terenów strefy buforowej, w przeszłości patrolowanej przez żołnierzy ONZ. Trasa nie należała do najszybszych – kilka ciasnych zakrętów i podbiegów – ale za to bardzo malownicza. Zwycięzca maratonu osiągnął czas 2:45, a na podium kobiet znalazła się Polka, co było miłą informacją.
Cieszy też fakt, że na trasie spotkaliśmy sporo biegaczy z Polski. Kacperek dzielnie reprezentował nasze barwy w biegu dla dzieci, biegnąc w koszulce Polska – dumny i uśmiechnięty od startu do mety.
Podsumowanie
Weekend był intensywny – sporo kilometrów w nogach, ale jeszcze więcej pozytywnych wrażeń. Pogoda dopisała znacznie bardziej, niż wskazywały prognozy. Mimo że krótkie wyjazdy nie sprzyjają regeneracji, potraktowaliśmy ten start jako mocny akcent treningowy w ciepłym klimacie i idealnej, suchej nawierzchni.
Baterie naładowane 🔋, więc teraz czas na solidną pracę i kolejne starty w sezonie 2026.
Do zobaczenia na trasach!











